Pada, pada i pada.
Mniej wychodzę do ogrodu, więc wieczorami jestem mniej zmęczona fizycznie , za to więcej psychicznie, obmyślając odpowiedzi na pytania Misiuchów, które w deszczu się nudzą.
- A dlaczego AKURAT DZISIAJ pada?
- Takie fronty atmosferyczne córko nad nami krążą aktualnie…
- Dlaczego wycieraczki wycierają deszcz?
- Bo są do tego, synu, stworzone. Do wycierania. Nie tylko deszczu .(I uprzedzając następne pytanie). Napędza je mechanizm wycieraczkowy.
Czy to będzie BARDZO niewychowawcze gdy wprowadzę limity, np. godzinowe na pytania.
“Masz tu trzy kulki. Jak zadajesz pytanie, oddajesz kulkę. Jak nie masz kulek – nie pytasz!”. Chcesz wiedzieć – weź encyklopedię.
Chyba mam lekką neurozę albo depresję przez ten deszcz i Houellebecqa, którego “Poszerzenie pola walki” skończyłam. Taka niewielka powieść o współczesnym trzydziestoletnim Francuzie, informatyku w Ministerstwie Rolnictwa, w którego życiu NIC się nie dzieje. Nie ma przyjaciół, rodziny, ma postępująca frustrację, kryzys wartości, depresję i dziwne przemyślenia dotyczące walki płci podane jako analogie do systemu walki klas. Do tego sądzi, że nieprawdopodobnym jest to, że mógłby umrzeć – bo przecież NICZEGO nie przeżył, nie spotkało go w życiu NIC wartościowego, jego jestestwo nie wypełniło się NICZYM. Zgadzam się z tym, że książka jest “bolesna”, ale czy “wiarygodna”?
Przeczytałam też “Prowadź swój pług przez kości umarłych” Tokarczuk. Nie tak dobra jak “Bieguni” czy “Prawiek”, w moim odczuciu trochę za dużo przechyłu w stronę ekologii i wegetarianizmu, ale fabuła snuje się przyjemnie, pojawia się raz po raz jakiś trup, zagadka kryminalna wkracza w nowe wymiary.
No i skończyłam “Lśnienie” Kinga, nie powiem, że na deser, bo to by było nieadekwatne raczej. Jacek nie pozwolił mi nigdy na obejrzenie wersji filmowej z Jackiem Nicolsonem w głównej roli Jacka (same Jacki). Nooo i było to niesamowite, strasznie - wciągająco - przerażające. Mogę rzeczywiście sobie wyobrazić jaki byłby z tego film, siedziałabym za kanapą, oglądała przez skrzyżowane palce i wrzeszczała przy każdym gwałtowniejszym ujęciu.
Tylko zakończenie trochę mnie rozczarowało. Podobnie skończyło się “1408″, chociaż “Lśnienie” było pierwsze.
A teraz mam dosyć tych horrorów i kryminałów. w ramach odpoczynku czytam “Mansfield Park” Jane Austen. Wiecie, Anglia, domostwa, dzikie ogrody, konwenanse, intrygi, robótki haftowane i te piękne:
“Moja droga, upał był wprost obezwładniający, tak się namęczyłam oglądaniem jak mój mopsik biega po rabatach” albo “Dlaczego Fanny ma taką okropną migrenę? Ach, pochylała się ścinając róże, jakie to przykre doprawdy”.








































Gigauta vol. II